Poranki jak z horroru… :O

Nie wiem jak to jest, ale od poniedziałku do piątku, moje starsze dziecko, które dodam jeszcze myli dni tygodnia i nie do końca zna się na zegarku, nie wstaje gdy grzecznie proszę, toteż właściwie każdy poranek jak w horrorze uciekam się do wyższego tonu. Oczywiście w weekend , gdy chcemy i możemy dłużej pospać nasza mała zmora budzi się o porach nieludzkich, i stając czasem niby zjawa nade mną, mówi niskim głosem: „Mamo – wstaaaaaaaawaj… już jest dzień” (ostatnio raczej trudno to wywnioskować bo do 7:00 jest raczej ciemno… więc skąd ona to wie ? ? ?… ) Jest to dla nas kwestia, do prawdy nieodgadniona i dość irytująca…przyznam.

Dzisiejszy dzień należał jednak do tych wyjątkowych chwil, gdy jednak pociecha nasza słodka, postanowiła ochoczo wstać po pierwszej prośbie . . . . . Taaaaaaaaaaak . . . to jeden z niewielu dni w roku, gdy ekscytacja nie daje jej spać dłużej, bo może się przebrać. Tym razem to – Halloween.

Choć nie było takiego przyzwolenia w szkole – zakazu też nie było :PPP, pozwoliłam nieco zmodyfikować na ten dzień zewnętrzną wersję ziemskiej powłoki mojej uczennicy 😀 Nieco, bo wersja przygotowana przez babcię, mogłaby się skończyć wizytą w szkole… moją oczywiście 😀

Nadrobimy wieczorem.

I tak oto moja słodka iskierka poszła do szkoły wyposażona w straszne słodkości dla swych, bogu ducha winnych kolegów i koleżanek z klasy.

Upiekłyśmy wczoraj ciasteczka razem, nim wystygły kilka duszków w niewyjaśnionych okolicznościach się ulotniło 😛 . . . . . . . podobno, ale mam swoją wersję wydarzeń 😀

IMG_4680

IMG_4713

IMG_4717

IMG_4718

Do zobaczenia . . . . . . już wkrótce ! . . . . .

Reklamy

Przygotowania do Halloween

Hmmm… zastanawiałam się czy popieram halloween’owe szaleństwo. Zazwyczaj poprzestaję na świętowaniu polskiego odpowiednika tego święta. Ale tak się składa, że w tym roku nie uda nam się wybrać w rodzinne strony w terminie. Laura przeciągnęła mnie więc na ciemną stronę mocy i tak oto jesteśmy w trakcie przygotowań do straaaaszsznego piątku ;p

Dynie już są, dekoracje się produkują, kreacje dostarczyła babcia, więc już dla mamy niewiele pozostaje poza przyzwoleniem na te przebieranki 😀 i zrobieniem fotorelacji dla potomnych 🙂

 

1398248_674896825868954_1762802777_o

IMG_4504

IMG_4505

IMG_4507

IMG_4508

IMG_4516

IMG_4517

Żeby nie było…mała też pomaga ;P

 

A tak było w tamtym roku, gdy moje starsze słonko było jeszcze w przedszkolu:

untitled-6212

😀

Frytki z dyni

Tak jak obiecałam, zrobiłam frytki z dyni. Wyszły jak zwykle pyszne a przede wszystkim zdrowe 🙂

Poniżej załączam przepis, jeśli jeszcze nie próbowaliście, powinniście się skusić.

Ja przygotowałam dodatkowo sos do maczania frytek, na bazie jogurtu naturalnego – stosuję go do wielu potraw, świetnie sprawdza się też do gotowanych brokułów czy innych pieczonych warzyw.

IMG_4654

IMG_4656

IMG_4659

IMG_4662

DYNIOWE FRYTKI:

Dynię typu hokkaido obrać, pokroić na cienkie ok. 1cm paski, długość dowolna 🙂

Piekarnik nagrzać do temperatury 220 stopni.

Przygotować 3 łyżki oliwy z oliwek. Dodać do niej sól, pieprz, curry. Obtoczyć frytki w mieszance oliwy i przypraw.

Ułożyć na papierze do pieczenia, wstawić do piekarnika. Piec 15 minut.

SOS:

– jogurt naturalny lub śmietana 18%

– 2 łyżki majonezu

– 1-2 ząbki czosnku (przeciśnięte przez praskę)

SMACZNEGO 🙂

Dyńki i dynieczki

Zapewne z nastaniem jesieni w Waszej, tak jak i w mojej kuchni pojawiają się jesienne smakołyki.

– Kruche ciasto maślane ze śliwkami rządzi !!! – jest tak pyszne, że nigdy nie jest w stanie dotrwać do dnia następnego bo najlepsze jest ciepłe.

– Jabłka – w każdej postaci 🙂

– Cukinie, bakłażany i fasolka szparagowa – właściwie przez cały rok, każda ilość i zawsze na sposób przywieziony jeszcze z Grecji (ale o tym, innym razem)

– Dynia – choć robię pyszną zupę dyniową, moja Laura nie zgadza się z tym twierdzeniem i stawia zdecydowany opór podczas wszelkich prób zachęcenia jej do spróbowania tego jesiennego przysmaku – dodam tylko że innym smakuje :p

Ostatnio dostałam od brata pyszny dżem z dyni (sam zrobił) – baaaaardzo słodki, niestety nawet to nie skusiło gderliwej małolaty.

Dziś zrobię więc frytki z dyni, zobaczymy czy mój mały krytyk kulinarny spojrzy na nie łaskawym okiem. Oczywiście nie powiem jej że to dynia – …a z pewnością nie od razu… :DDD Jak zdążę ze zdjęciami to jeszcze dziś wrzucę 🙂

Szaleństwo jesienne przybiera różne formy, mniej więcej od września, wyglądało to tak:

IMG_1820

IMG_1281

IMG_1276

IMG_1280

IMG_1790

IMG_1700

 

 

 

 

 

IMG_1810

IMG_1813

IMG_1827-2

IMG_1825

 

IMG_1831

 

 

 

IMG_1853

 

IMG_1805

IMG_1918

IMG_1770

IMG_1783

IMG_1886

IMG_4613

IMG_4622

Czekoladowa rozpusta…

Od jakiegoś czasu przymierzałam się do zrobienia ciasta czekoladowego i choć specjalnej okazji do tego nie potrzebuję, to ta trafiła się właśnie teraz 🙂 Rodzice wpadają z wizytą a 21-szego świętowali 36 rocznicę ślubu. Prezent otrzymali w wakacje więc teraz pora na symboliczne słodkości 😛 mniammmmm….

Zdecydowanie ten rodzaj ciasta nie wymaga żadnych dodatków, jest intensywne słodkie i ociekające czekoladą ( nic dziwnego użyłam trzech tabliczek gorzkiej czekolady :/ ). Rozpusta . . . dosłownie 😛

Co prawda forma powinna być mniejsza, wówczas wypiek byłby wyższy, ale nie miało to wpływu na smak –  obłędny… po prostu 🙂

IMG_4570

IMG_4569

IMG_4560

IMG_4565

Jeśli ktoś się skusił, podaję przepis:

CIASTO CZEKOLADOWE:

– 6 jajek

– szczypta soli

– 250 g gorzkiej czekolady (min. 50% kakao)

– 130 g masła

– 150 g cukru

– 50 g mąki

POLEWA CZEKOLADOWA:

– 100 g gorzkiej czekolady

– 60 g wody

– 60 g cukru

– 20 g masła

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Oddzielamy białka od żółtek. Białka z dodatkiem szczypty soli ubijamy na sztywną pianę i odstawiamy. Czekoladę rozdrabniamy,  dodajemy masło i roztapiamy. Dodajemy cukier i żółtka, mieszamy. Dodajemy mąkę i zmiksujemy. Następnie do ubitych białek dodajemy masę czekoladową i delikatnie mieszamy.  Powstałą masę wlewamy do wysmarowanej masłem formy do pieczenia o średnicy 20 cm. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku przez 25-30 minut.

Polewa: Czekoladę rozdrobnić dodać wodę i cukier – podgrzać i rozpuścić. Dodać masło, wymieszać. Polać ciasto 🙂

SMACZNEGO 😀

Toruń – miasto magiczne

Tak się szczęśliwie złożyło, że podczas tych wakacji dwukrotnie odwiedziliśmy Toruń. Kto nie był, wybrać się musi, jest to miejsce, któremu nie można odmówić magii i uroku a takie lubię najbardziej. Miasto słynące z produkcji toruńskich pierników ma wiele do zaoferowania, w końcu jest jednym z najstarszych miast polskich.

Podobno tajemnica wypieku niepowtarzalnych toruńskich pierników jest związana nie tylko z 700-letnimi recepturami, ale także jedynym w swoim rodzaju miodem, zbieranym tylko nad Wisłą w okolicach miasta. Pomimo wysokiego kunsztu w tworzeniu figuralnych pierników najpopularniejszym z nich jest prosta Katarzynka. Jej kształt jest najprawdopodobniej symbolem sześciu połączonych ze sobą medali.

Co ciekawe, pierniki toruńskie w XVIII w. zostały uznane za jedną z czterech najlepszych rzeczy Rzeczpospolitej. Trzy pozostałe, to warszawski trzewik, krakowska panna i gdańska wódka.

Lista miejsc, które w Toruniu warto zobaczyć nie ma końca, dlatego z pewnością wybierzemy się tam kolejny raz ale na nieco dłużej 🙂 Tym razem byliśmy w czerwcu i w sierpniu, za każdym razem w różnym ale zawsze licznym i wesołym 🙂 składzie. Wróciliśmy obkupieni w pierniki wszelakie mimo ze w naszym osiedlowym sklepie wybór toruńskich łakoci jest wcale nie mniejszy, ale jakby to było – być w Toruniu i pierników nie kupić 😛

IMG_9590

IMG_9585

IMG_1243

IMG_1233

IMG_1231

IMG_9634

IMG_1252

IMG_1258

IMG_1259

IMG_1262

IMG_1270

IMG_1273

IMG_1271

IMG_1275

IMG_1276

IMG_1282

IMG_9604-2

IMG_9612

IMG_9605

IMG_9638

IMG_9610

IMG_9617

IMG_9611

IMG_9673

IMG_9675

IMG_9679

IMG_9685

IMG_9709

IMG_9724

IMG_9728

IMG_9743

IMG_9780

IMG_9751

IMG_9757-2

IMG_9758

IMG_9782

IMG_9787

IMG_9790

IMG_9794

IMG_9784

IMG_9803

IMG_9808

IMG_9814

IMG_9815

IMG_9825

IMG_9829

IMG_9833

IMG_9839

😀

 

 

Jesień – złota , polska i piękna :)

20141016_145124-EFFECTS

Ostatnio Lenkosia albo przeziębiona, albo zawirusowana albo ma „tylko” temperaturę 😉 o katarze nie wspominając, cóż taki czas… mimo to humoru nie traci. Pogoda w przewadze rewelacyjna więc spacerujemy i podziwiamy cudowne pejzaże jakie maluje nam w tym roku jesień. Po powrocie do domu moja gwiazda pada i mama bierze się do pracy. Ostatnio na tapecie były jesienne dekoracje z papieru 🙂

IMG_3984

IMG_4233

A poniżej radosna fotorelacja ze spaceru 🙂

Pogodo trwaj !

IMG_4035

 

 

 

 

IMG_4241

IMG_4261

IMG_4271

IMG_4281

IMG_4288

IMG_4289

IMG_4298

IMG_4304

IMG_4315

IMG_4340

Co sowie chodzi po głowie ;)

Moja córka dba ostatnio, bym się nie nudziła :/

Hmmm… może doszła do wniosku, że gdy mama jest zajęta – jest też mniej czepialska ? Może tak właśnie jest , bo gdy zaczynam nowy projekt pochłania mnie on bez reszty. Czasem zastanawiam się jak to możliwe, że mimo to jestem w stanie (jak chyba każda kobieta) ogarnąć wszystko dookoła podczas gdy mój mąż (jak chyba każdy mężczyzna) jest w stanie skupić się tylko na jednej czynności :DDD

Panowie! Świat bez kobiet zwolniłby tempo, bo naród męski by nie nadążył 😛

Jakby nie było, z tysiąca pomysłów na minutę, na które wpada dziecko, co jakiś czas poprawna mama powinna jakiś zrealizować. i tak właśnie „popełniłam” wczoraj taką oto sowę:

IMG_3764

IMG_3763

I choć może brakuje jej nieco perfekcji… radochy było co nie miara. I jak tu nie spełniać małych pragnień swojego dziecka 😀

Pozdrawiam :DDD